
Drogi Czytelniku,
trzy dekady w korporacjach. Brzmi poważnie, prawda? W tym czasie widziałem wszystko: od prezentacji na wczoraj, przez wielogodzinne spotkania których jedyną konkluzją było to, że trzeba zwołać kolejne, po projekty, które rodziły się w bólach… i czasem tak też umierały. A jednak to właśnie tam nauczyłem się, jak działać szybko, precyzyjnie i skutecznie – i jak w tym wszystkim nie zwariować.
Przez lata żyłem w świecie KPI, deadline’ów i magicznych strategicznych priorytetów (które, jak wiadomo, potrafią zmieniać się co kwartał). Dzięki temu odkryłem jedną prostą prawdę: czas to waluta, której nikt nam nie zwróci, więc trzeba nią rozporządzać mądrze.
Dziś robię coś, co w tamtych czasach brzmiałoby jak herezja: uczę ludzi i firmy, jak pracować mniej, a osiągać więcej. Productivity, time management, samorozwój i coaching – to mój żywioł. Ale spokojnie, nie jestem kolejnym guru od motywacyjnych frazesów. Zamiast tego proponuję praktyczne, przetestowane metody, które działają w realnym życiu (tak, nawet gdy w skrzynce czeka 200 nieprzeczytanych maili).
Czasem podrzucę Ci Drogi Czytelniku recenzje książki non-fiction (uwielbiam czytać od dziecka, ale nie zawsze miałem na to wystarczająco dużo czasu. Teraz nadrabiam zaległości i obiecuję być krytyczny do bólu. Będziesz mógł zdecydować, czy pędzić do księgarni, czy wiać, gdzie przysłowiowy pieprz rośnie.
Piszę, mówię i czasem żartuję z całej tej kultury zapracowania, w której przez lata byłem zanurzony po uszy. Wiem, jak łatwo wpaść w tryb wiecznego biegu… i jak trudno z niego wyjść. Dlatego staram się pokazać, jak odzyskać spokój, poukładać priorytety i zacząć wreszcie mieć czas na to, co naprawdę ważne – czy to projekt życia, czy po prostu kawa wypita w ciszy.
Kreatywność nigdy nie była moja mocna stroną. Zawsze powtarzałem, że można ją porównać do omszałego, polnego kamienia. Dlatego musiałem skorzystać z pomocy. To co tutaj piszę jest w większości rozmową z… No właśnie… moją ukochaną suczką Uną (czasem też zwaną włochatą larwą). Otóż Drogi Czytelniku, może będzie Ci w to ciężko uwierzyć, ale Una myśli, mówi i przewraca oczami.
Na moim blogu znajdziesz pomysły, które pomogą Ci ujarzmić chaos i wprowadzić porządek w kalendarzu. A jeśli przy okazji nauczysz się śmiać z samego siebie – tym lepiej. Bo prawda jest taka, że produktywność bez poczucia humoru to jak samochód bez kół – niby jest, ale co z tego?
